Większość małych firm upada bo zakładają je fachowcy…

Większość małych firm upada bo zakładają je fachowcy…

MIt przedsiebiorczosci

Podziel się

Mit przedsiębiorczości to wiara, że piekarz założy dochodową piekarnię, a specjalistka od urody rozkręci świetnie prosperujący salon kosmetyczny.


W kuchni Zuza była kompozytorem, a rondle, patelnie i chochle – jej orkiestrą. Na skinienie Zuzy z kuchni wydobywały się etiudy i symfonie smaków. Komponowała dania, które zniewalały podniebienia. Zuza w kuchni nie miała sobie równych.

Rodzina i przyjaciele żartowali: „Zuza, powinnaś założyć własną restaurację. Z takim talentem sukces masz jak w banku. Będziesz niezależna!”.

Tak w głowie Zuzy zakiełkowało ziarno zwane MITEM PRZEDSIĘBIORCZOŚCI i Zuza otworzyła restaurację.

Na swoim

Minęło 9 miesięcy. Jest piątek, godzina 21:15, tuż po zamknięciu restauracji.

Zuza sprząta kuchnię. Jeszcze tylko ogarnie salę, zrobi raport kasowy, zje kolację, pojedzie po zakupy na jutro i w końcu będzie mogła udać się do domu… Zuza wraca zwykle do domu ok. 23:30, a wstaje o 6:15. I tak codziennie.

Często ma ochotę krzyknąć „dosyć!” i jak każdy normalny człowiek wyjść z pracy o 16:00. Ale wtedy przypomina sobie o czynszu i opłatach. Zuza potrzebuje pomocy – drugiej kucharki. 

I tak w restauracji pojawia się Krystyna. Krystyna ma 12 lat doświadczenia w gastronomii.

Jest dobrze

Zuza czuje, że wygrała los na loterii. Krystyna przejmuje część jej obowiązków. W ten oto sposób Zuza staje się szefową. Ma więcej czasu dla siebie, bo kiedy Krystyna nie pracuje w kuchni, może zająć się innymi rzeczami. Krystyna robi więc zakupy, sprząta salę i kuchnię, obsługuje klientów. Zuza, zamiast kończyć pracę o 23:30, wraca do domu o 20:00.


W restauracji przybywa klientów. Krystyna ma coraz więcej obowiązków i mówi Zuzie, że potrzebuje pomocy. Zuza każe jej zatrudnić więcej ludzi do pracy. Po jakimś czasie klienci zaczynają się skarżyć – jedzenie nie smakuje tak jak wcześniej. W niedzielę pięcioosobowa rodzina otrzymała nie swoje zamówienie, we wtorek zabrakło składników na deser, a w czwartek ktoś napisał w sieci, że w restauracji jest brudno. W piątek pojawiło się jeszcze siedmiu niezadowolonych gości.


Przerażona Zuza wynurza się ze swojego biura i podąża w kierunku kuchni. Widzi młodą dziewczynę, która doprawia zupę przypadkowymi przyprawami. „Co robisz? Kto cię tu zatrudnił?” – pyta.

Błędne koło

Młoda kucharka odpowiada: „Krystyna przyjęła mnie do pomocy”. Zuza każe jej odsunąć się od garnka. Wyjaśnia: „Tyle powinnaś dodać ziół, tyle soli, a tyle pieprzu. Daj mi to – bierze przyprawy – zrobię to sama! Kiedy ja się tym zajmowałam, wszystko działało jak należy”. Zuza znowu wraca do domu o 23:30.


W taki sposób wpadła w chytrą pułapkę własnej firmy, a to wszystko dlatego, że przyjaciele powiedzieli, że Zuza świetnie gotuje i powinna założyć restaurację. Mit przedsiębiorczości to problem, który doskonale znają właściciele małych firm.

4 w 1

Zuza była właścicielką, przedsiębiorcą, menedżerką i kucharką. Problem polegał na tym, że kiedy potrzebowała wewnętrznej menedżerki, stawała się kucharką. Kiedy powinna być właścicielką, zachowywała się jak menedżerka. Rozwiązaniem niekończącego się cyklu frustracji jest zachowanie równowagi pomiędzy czterema osobowościami.

Podobało Ci się? Mam więcej.
Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o kolejnych ciekawych artykułach i mieć dostęp do ekskluzywnych treści, zapisz się do newslettera.